Własna strona i portale rezerwacyjne nie muszą ze sobą konkurować. Najlepszy model to taki, w którym OTA pomagają zdobywać nowych gości, a własna witryna buduje markę, przejmuje powracających klientów i daje możliwość rezerwacji bezpośredniej.
Po co w ogóle własna strona, skoro są portale?
Booking.com, Airbnb i podobne serwisy dają zasięg, zaufanie oraz dostęp do ogromnej liczby użytkowników. To ich największa siła. Problem pojawia się wtedy, gdy obiekt jest od nich całkowicie zależny. Gość poznaje markę na portalu, rezerwuje na portalu, wraca na portal przy kolejnym pobycie i ponownie kontakt z klientem kontroluje pośrednik. Własna strona tworzy drugi kanał: miejsce, w którym właściciel sam prezentuje ofertę, warunki, dostępność i dodatkowe usługi.
Model hybrydowy zamiast wojny z OTA
Nie trzeba usuwać obiektu z portali. Rozsądniej potraktować je jako kanał pozyskania nowego gościa, a własną stronę jako kanał budowania marki i rezerwacji bezpośrednich. Osoba, która trafi z Google po nazwie obiektu, z mediów społecznościowych albo z polecenia, powinna mieć prostą możliwość sprawdzenia terminu i rezerwacji bez przechodzenia do pośrednika.
Co musi mieć własna strona noclegu
Minimum to szybka wersja mobilna, dobre zdjęcia, jasny opis obiektu, lokalizacja, zasady pobytu, widoczny przycisk rezerwacji i aktualna dostępność. Jeżeli obiekt przyjmuje rezerwacje online, warto dodać płatność lub zaliczkę, ceny sezonowe oraz synchronizację kalendarza z portalami. W przypadku kilku apartamentów lub domków każdy wariant powinien mieć własny opis, zdjęcia i kalendarz.
Jak uniknąć podwójnych rezerwacji
Jeżeli sprzedajesz pobyty jednocześnie na własnej stronie i w portalach, dostępność musi się synchronizować. Przy małej skali często wystarcza iCal. Przy większej liczbie jednostek, wielu kanałach i częstych zmianach cen lepszy jest channel manager. Ważne, aby po rezerwacji w jednym kanale termin został możliwie szybko zablokowany w pozostałych.
Jak zachęcić gościa do rezerwacji bezpośredniej
Nie zawsze trzeba konkurować wyłącznie niższą ceną. Dla gościa liczą się także prostsze warunki, szybszy kontakt, dodatkowa usługa, wcześniejsze zameldowanie, elastyczne zasady czy drobny bonus. Najważniejsze, aby rezerwacja na stronie była co najmniej tak prosta jak na dużym portalu.
Kiedy własna strona zaczyna pracować na właściciela
Największa wartość pojawia się z czasem. Strona może zacząć zbierać ruch z Google na nazwę obiektu, miejscowość i konkretne potrzeby gości. Powracający klienci wiedzą, gdzie wrócić, a właściciel buduje rozpoznawalny kanał sprzedaży, który nie znika po zmianie algorytmu portalu.
Najczęstsze pytania
Czy własna strona oznacza rezygnację z Booking.com?
Nie. W praktyce oba kanały mogą działać równolegle.
Czy rezerwacja z własnej strony wymaga systemu online?
Nie zawsze. Można zacząć od formularza, ale kalendarz i rezerwacja online zwykle skracają drogę klienta.
Czy można połączyć kalendarz strony z portalami?
Tak. Najczęściej wykorzystuje się iCal albo zewnętrzny channel manager.
Jeżeli chcesz zbudować własny kanał rezerwacji, zobacz naszą usługę stron internetowych dla apartamentów i domków.
Zobacz integrację Booking.com z własną stroną albo skontaktuj się z nami.
Jedna odpowiedź na “Własna strona czy Booking.com? Jak mądrze łączyć oba kanały rezerwacji”
[…] Zobacz poradnik własna strona czy Booking.com. […]